czasem po prostu przestaję zdawać sobie sprawę, i choćbym nie wiem jak bardzo chciała nie potrafię się tego pozbyć. mój umysł jakby przestaje rejestrować, przejmować się ważnymi rzeczami zajmując się głupimi marzeniami. nierealnymi wizjami świata. świata, w którym mam to czego pragnę, osiągam to do czego zmierzam, kocham tych, którzy kochają mnie. nie wiem czy moja pod i ta druga świadomość chce mi dać do zrozumienia, że niepotrzebny mi rzeczywisty świat, że może to wszystko co się dzieje na prawdę, jest na tyle złe, że muszą czasami sobie odreagować olewając wszystko.? tylko że ja muszę później ponosić wszystkie konsekwencje. i to nie tylko takie, jak poprawianie coraz to kolejnych ocen, ale też znoszenie samotności, która mnie dosięgnęła, brak czasu, który mi gdzieś umyka. brak życia,
mieć go. nie do końca w sumie. ale jednak tak. ale no wiem, że nie. bo nie da rady na tak, skoro nie ma niczego.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz