czas tak bardzo ogranicza. skończona materia, forma, która jest pustką. wygrywanie życia za każdym razem gdy mam na to ochotę. tak prawdziwie. inaczej nie umiem. trzymam zasady pod poduszką aby nigdy nie musiały się równać ze szkołą. nie czytam z ludzkich myśli i nie wiem jak z nimi postępować. nie umiem żyć w symbiozie z ludźmi, nie umiem ich nawet pokochać..muszę sie nauczyć dotykać ludzkich stóp, to będzie krok naprzód.
nie narzekałabym jakby tamta radość teraz wróciła, jakby zastąpiła tą jakąś taką niepełną i niedorobioną. jakbym mogła się porzucać w ramiona i poczuć sympatię, nie, nie tą moją, tą do odwzajemnienia. po prostu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz