nie umiem przestać się bać. że może jemu nie zależy aż tak bardzo, że jak zrobię coś nie tak, to go od siebie odepchnę, że jak będę zbyt nachalna lub zbyt obojętna to jemu przejdzie. jestem kawałkiem strachu. tchórzem, ale boję się o swoją przyszłość.
miło tak usiąść i przegadać całą wieczność przy herbacie.
poniedziałek, 27 lutego 2012
niedziela, 26 lutego 2012
nie mogę już sobie pomóc
jest ciemno. zbyt ciemno. jakby ktoś odebrał światu blask. świtało. ale, wiem że to się zmieni. wiem, czuję to. nie będę jutro sobą. tęsknota w jakiś sposób zaciemnia umysł. jutro będzie ogień.
chcę cię zobaczyć. przywitać się i odpowiedzieć ci na pytanie jak minął weekend, wiedząc, że jak wspomnę o sobotnim spotkaniu z kolegą to twoje ciało się napręży, twoje zmysły staną się nadwrażliwe i od razu postarasz się mnie objąć. nie bój się, za tydzień to może będziemy razem wspominać.
chcę cię zobaczyć. przywitać się i odpowiedzieć ci na pytanie jak minął weekend, wiedząc, że jak wspomnę o sobotnim spotkaniu z kolegą to twoje ciało się napręży, twoje zmysły staną się nadwrażliwe i od razu postarasz się mnie objąć. nie bój się, za tydzień to może będziemy razem wspominać.
sobota, 25 lutego 2012
ale ja
upf. coś z pomiędzy wieczorem spędzonym nad książką, a spacerem z nim.
uśmiecha się. dużo więcej i częściej niż kiedyś. ma powód. powody. ma ochotę.
uśmiecha się. dużo więcej i częściej niż kiedyś. ma powód. powody. ma ochotę.
środa, 22 lutego 2012
nie czuj.
staram się ogarniać psychicznie.
ale ciężko tak przeskoczyć z totalnego szczęścia, na rozczarowanie spełnieniem marzeń.
może powinniśmy coś ustalić. na co tak w zasadzie liczymy, czego oczekujemy, czego cię boimy, a co czujemy. ja nie chcę żadnych zobowiązań, żadnych obietnic i żadnych wielkich słów. chcę szaleńczego szczęścia. zabawy, odważnych zagrań. teraz pytanie, czy jesteś chętny?
ale ciężko tak przeskoczyć z totalnego szczęścia, na rozczarowanie spełnieniem marzeń.
może powinniśmy coś ustalić. na co tak w zasadzie liczymy, czego oczekujemy, czego cię boimy, a co czujemy. ja nie chcę żadnych zobowiązań, żadnych obietnic i żadnych wielkich słów. chcę szaleńczego szczęścia. zabawy, odważnych zagrań. teraz pytanie, czy jesteś chętny?
wtorek, 21 lutego 2012
little magic
dwa różne światy. nie pasują do siebie, ale przyciągają się jakimś magicznym połączeniem.
trzęsę się. serce wypada mi już rąk.
trzęsę się. serce wypada mi już rąk.
poniedziałek, 20 lutego 2012
początek myśli
czuję jakby było na mnie za późno, jakbym straciła datę ważności przed terminem. jakbym nie powinna być.
teraz weź oddech. pomyśl. kochasz go, czy nie?
bo jeśli nie to po prostu daj mu żyć bez siebie, baw się z nim ale tylko dla siebie, zamykaj oczy, ocieraj delikatnie wierzchem dłoni o policzek, zgarniaj grzywkę z oczu,
ale jeśli go kochasz, to musisz dać mu siebie.
teraz weź oddech. pomyśl. kochasz go, czy nie?
bo jeśli nie to po prostu daj mu żyć bez siebie, baw się z nim ale tylko dla siebie, zamykaj oczy, ocieraj delikatnie wierzchem dłoni o policzek, zgarniaj grzywkę z oczu,
ale jeśli go kochasz, to musisz dać mu siebie.
sobota, 18 lutego 2012
moja droga...
nie poradzę sobie nawet z wami... więc jak mam to zrobić sama?
myślałam, myślę, może patrzę, spoglądam. uśmiechasz się.
myślałam, myślę, może patrzę, spoglądam. uśmiechasz się.
czwartek, 16 lutego 2012
a miało być poważnie
nie przepraszaj mnie za to. nie mogę wybaczyć ci tego, że cię nie było.
mieszasz mi w głowie, a ja czasami boję się nawet powiedzieć "cześć", uciekam spojrzeniem, ale ja po prostu staram się uśmiercić moją nadzieję.
środa, 15 lutego 2012
mam swoje święto
moje życie to jakiś zbieg okoliczności z pomieszaniem.
i've lost so much because of you.
my life became some kind of drama. there is no happy- ending.
i've lost so much because of you.
my life became some kind of drama. there is no happy- ending.
niedziela, 12 lutego 2012
my little tree.
dostosowuję się do sytuacji. raz jestem, częściej mnie nie ma.
mogłabym być szczęśliwa, gdybym zauważyła chociaż małą iskierkę ich oczach. iskierkę radości, sympatii, może odrobiny miłości.
wtorek, 7 lutego 2012
nie.
nie myśl, że to cię zabije. to lubi się okrutnie znęcać, najpierw pokaże ci niebo. o tak, raj, pełen szczęścia, światła i radości, której nie będziesz w stanie pojąć. później do tego raju doda troszeczkę bólu, troszeczkę więcej, dużo więcej. później ten ból przysłoni ci widoczność. będziesz chodziła po omacku, dotykając różne rzeczy, które zranią ci dłonie. to zaskoczy cię od tyłu, nie dając chwili na ratunek. później trochę się rozwidni, będziesz jak w psychozie. zostaniesz sama. sama w raju. oślepniesz, stracisz słuch, jedyne nad czym będziesz miała kontrolę to ręce, które będą raz po raz przecinać się żyletkami, nie będziesz rozumiała szeptów, które będą krążyć w twojej głowie. będziesz chciała uciec, ale jak, skoro nie ma wyjścia? zostaniesz tam, oswoisz się z brakiem wszystkiego, będziesz sobie po prostu. później zostaniesz czymś. czym? miłością.
mówią, że zadaję sobie ból. czy oni wiedzą, co ja robię?
mówią, że zadaję sobie ból. czy oni wiedzą, co ja robię?
środa, 1 lutego 2012
no wiesz... różnie bywa.
boję się tego co się stanie.
boję się tego co się dzieje.
myślę, że jedyne czego się nie boję, to tego co było.
a może jednak nie- konsekwencje..
ktoś jeszcze się pojawi. ty bądź do tego czasu ze mną. później będziemy przyjaciółmi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



















