to mnie niszczy. cała ta chora sytuacja, w której udaję, że on jest mi obojętny, tylko po to, żeby w końcu się stał. ale co ja mogę poradzić gdy każdy jego dotyk, spojrzenie, słowo wytrąca mnie z równowagi. każdy ich dotyk, każde ich spojrzenie, każde ich słowo skierowane do siebie nawzajem niszczy mój świat...
jestem twoja, w pakiecie z ogromnym, nieśmiałym uczuciem, cholerną zazdrością, wadami i błędami. ale jestem. proszę, zatrzymaj mnie sobie.
wtorek, 27 marca 2012
piątek, 23 marca 2012
so cold
sama chciałabym zrozumieć swoje uczucia i to co robię. chciałabym sobie pomóc, chociaż na każdym kroku niszczę sobie szczęście przez bycie osobą którą jestem. gdzieś tam w środku jest jeszcze kawałek mnie. szczęśliwej i wspaniałej mnie. ale jest głęboko, tak głęboko, że nie wiem czy kiedykolwiek dam radę się jeszcze odzyskać.
myślałam, że mogę posłuchać swojego serca, ale niestety ono ostatnio coś nie działa.
myślałam, że mogę posłuchać swojego serca, ale niestety ono ostatnio coś nie działa.
czwartek, 22 marca 2012
unhappy ending
bezczynnie patrzę jak moje szczęścia znika mi sprzed oczu. jak to, czego pragnęłam rozmywa się i umyka. nie potrafię znieść myśli, że już nie jesteś i nie będziesz mój....
patrzyłeś na nią z jakimś uwielbieniem w oczach, z totalnym oddaniem się. wiem, że to oznacza, że to ona jest na pierwszym miejscu, a nie ja. i że mój triumf się już skończył, ale przytul mnie. chociaż raz, mocniej niż dotychczas, na pożegnanie.
patrzyłeś na nią z jakimś uwielbieniem w oczach, z totalnym oddaniem się. wiem, że to oznacza, że to ona jest na pierwszym miejscu, a nie ja. i że mój triumf się już skończył, ale przytul mnie. chociaż raz, mocniej niż dotychczas, na pożegnanie.
niedziela, 18 marca 2012
jak szukać dróg
nie, nie mam marzeń, chociaż jest to takie bezsensowne. nie marzę już o niczym, nawet o tym, że jeszcze będzie z nami dobrze, nie chcę marzyć o kłamstwie.
może nie powinnam już o tym myśleć. sama wszystko przekreśliłam, sama. ja. no tak.... to jestem ja. jak ja tej siebie nienawidzę...
może nie powinnam już o tym myśleć. sama wszystko przekreśliłam, sama. ja. no tak.... to jestem ja. jak ja tej siebie nienawidzę...
czwartek, 15 marca 2012
inni mają lepiej
po raz pierwszy chodziłam w jego bluzie. do tej pory bałam się ją dotknąć, czasami tylko przekładałam ją z półki na półkę i za każdym razem gdy ją widziałam wracały te wspomnienia, jak byliśmy razem, jak byliśmy szczęśliwi, jak jemu na mnie zależało. a dzisiaj? już nie pozostało mi po nim nic innego oprócz tej bluzy, zniszczonej psychiki i rozdartego serca.
pocieszam się, zapomnę o nim. jeszcze nie dzisiaj, ale może jutro? może w końcu zapomnę.
a może nie powinnam zapominać,
ale co tutaj jeszcze ma sens?
pocieszam się, zapomnę o nim. jeszcze nie dzisiaj, ale może jutro? może w końcu zapomnę.
a może nie powinnam zapominać,
ale co tutaj jeszcze ma sens?
wtorek, 13 marca 2012
z ciemności
nie myśli już o mnie. Sam w to wszystko zwątpił zanim nastąpił koniec. Dawał temu szanse, ale w końcu okazało się, że nie ma czemu, bo nigdy nie będzie już „nas”. Nie wyobrażam sobie tego, jak to będzie wyglądać. Jak będę funkcjonować spotykając go codziennie w szkole i widząc jak połowa dziewczyn z mojej klasy jest przez niego obściskiwana, tylko nie ja. Jakikolwiek bliższy kontakt mógłby zniszczyć nawet podstawę, którą już sobie ułożyłam. Podstawę, złożoną ze słów „nie kocham go”, jednak nie potrafię się tak oszukiwać. Kocham go i to bardzo, bardzo mocno. Muszę żyć dalej bez niego, wiem, ale nie mam pomysłu na to jak to zrobić. Muszę się po prostu oddać czemuś innemu niż smutkowi. Muszę, muszę, muszę. Już raz dałam się temu pokonać, oczywiście ledwo co stanęłam na nogi zaś upadłam i ale jakby….spodobało mi się na dole. Bo tam był on. On, i już wszystko jasne. Nie potrafię bez niego żyć. jego nie ma. Nie dla mnie.
nie mam szczęścia do wybierania sobie marzeń. po prostu brak mi szczęścia.
poniedziałek, 12 marca 2012
you left.
nie nie radzę sobie, tak zupełnie nieradząco. nie wstrzymuję już oddechu, biegnę i uciekam. ale płaczę. tak cholernie dużo płaczę.
zniszczyłam już tak dużo rzeczy, a jeszcze dzisiaj to wszystko, co mnie przerosło. brakło tylu słów, uczucia nie dały już nic. nie ma nadziei bo nie ma już szans. sama wszystko przekreśliłam dla spokoju, którego poszukuję. spokoju ducha. niekończącego się cudu.
zniszczyłam już tak dużo rzeczy, a jeszcze dzisiaj to wszystko, co mnie przerosło. brakło tylu słów, uczucia nie dały już nic. nie ma nadziei bo nie ma już szans. sama wszystko przekreśliłam dla spokoju, którego poszukuję. spokoju ducha. niekończącego się cudu.
sobota, 10 marca 2012
uciekam od świateł
nie pamiętam powodu, dla którego postanowiłam przestać o tobie myśleć; zniszczyłeś mi życie, bawisz się moimi uczuciami, olewasz mnie...
zebrało by się może...
gdzieś tam głęboko, zmieniłam się. zmieniło się to coś, co mówiło mi, kim jestem i kim będę. już nie jestem sobą. dawno nią nie byłam. na pewno już nie będę. nie pora na to..
zebrało by się może...
gdzieś tam głęboko, zmieniłam się. zmieniło się to coś, co mówiło mi, kim jestem i kim będę. już nie jestem sobą. dawno nią nie byłam. na pewno już nie będę. nie pora na to..
piątek, 9 marca 2012
the end
bo to już nie ma sensu. to gapienie się, jak mój świat zdycha. pora powiedzieć sobie jakieś słowa pożegnania i zostawić to całe uczucie w spokoju.
pora pogodzić się z faktami. nie chcę cię kochać. tak kocham cię, ale nie chcę. zbyt wiele bólu potrafisz we mnie wywołać. to powinien być odruch bezwarunkowy- obrona przed cierpieniem.
pora pogodzić się z faktami. nie chcę cię kochać. tak kocham cię, ale nie chcę. zbyt wiele bólu potrafisz we mnie wywołać. to powinien być odruch bezwarunkowy- obrona przed cierpieniem.
czwartek, 8 marca 2012
palcem po plecach
jeszcze więcej myśli. więcej pytań. brakuje rozsądku. samo serce. to się może źle skończyć.
brakuje mi tej pewności, że to ja jestem tą jedyną. że nikt inny nie ma do ciebie prawa, tylko dlatego, że jestem.
brakuje mi tej pewności, że to ja jestem tą jedyną. że nikt inny nie ma do ciebie prawa, tylko dlatego, że jestem.
niedziela, 4 marca 2012
może na debilizm też jest jakiś patent?
czy to może być prawdziwe? to moje uczucie. nie rozumiem go, chociaż jest moje. jest moim problemem takim życiowym jakimś.
może pora być sobą, założyć kaptur i z muzyką w słuchawkach ruszyć przed siebie. tak jak kiedyś gdy nie trzeba było być kimś..
może pora być sobą, założyć kaptur i z muzyką w słuchawkach ruszyć przed siebie. tak jak kiedyś gdy nie trzeba było być kimś..
piątek, 2 marca 2012
proszę, użyj trochę magii
wciąż coś dzieje się na odwrót, ty zamiast starać się odpuszczasz, ja zamiast przestać cię kochać angażuję się coraz bardziej. ale tracimy się nawzajem.... bo wciąż coś dzieje się na odwrót...
chcesz prostej instrukcji? powiedz coś w stylu "kocham cię", to na pewno nas przekona.
czwartek, 1 marca 2012
uderzenia serc
jak mogę być taka naiwna i wciąż wierzyć w nadzieję...?
gdy tylko zagalopujemy się za daleko. zapominając. patrząc na swoje spełnienie. nie myśląc. czując.
gdy tylko zagalopujemy się za daleko. zapominając. patrząc na swoje spełnienie. nie myśląc. czując.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

























