patrzę, dotykam, uśmiecham się, biję, przez przypadek przytulam zerkając na kogoś innego, trzymam za rękę, śmieję się czując w głowie totalny syf. jednak wchodzę w to. próbując uwieść los, żeby był po mojej stronie, chichocząc na każdym kroku i mając w dupie to, że nie wypada. jednak później przychodzi moment z wyrzutami sumienia, że jednak tak nie powinnam się w to wszystko pakować.
nie wiem czy ja coś dalej czuję. czy to wytrzymuję. czy dałabym jeszcze jedną szansę, bo choć teoretycznie już zbyt dużo przeskrobaliśmy, to myślę, że wystarczyłby mały ruch, a odeszłoby to w zapomnienie. bo to nie ma znaczenia od jakiegoś czasu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz