i już nie wytrzymuję, już nie daję rady, już muszę coś pisać, już nie ogarniam czemu to robię. każdego wieczora zdaję sobie sprawę z własnej samotności. każdego ranka chcę się obudzić bez swoich myśli. bo wiem tylko, że w pewnym momencie na zbyt wielką niebytność sobie pozwoliłam, że mimo iż nie dokonałam tego w sensie fizycznym, to jakaś część mnie zdobyła się na samobójstwo, że chyba chcę mieć kogoś, kogokolwiek być może, ale żeby mój dzień, nie był ciągłym przebywaniem sam na sam ze sobą, i jakimiś ludźmi przepływającymi obok mnie na korytarzach czy w autobusie, nie wiedząc jak bardzo pragnęłabym ich uwagi, chociażby odrobiny rozmowy, ciepłej, miłej rozmowy....mnie chyba po prostu nie widać, mnie nigdzie nie słychać, mnie w sumie tutaj nawet nie ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz