zostaw je sobie, nie będę potrzebowała zużytego serca...
środa, 27 lipca 2011
poniedziałek, 25 lipca 2011
nobody could break you!!
-nie chcę być pierwszą lepszą!
-na widok pierwszej lepszej nie uderzyłbym w ścianę!
-no fakt, ładnie ją zaatakowałeś..
-na widok pierwszej lepszej nie uderzyłbym w ścianę!
-no fakt, ładnie ją zaatakowałeś..
trzymam się ciebie mocno. trzymam się ciebie.. nie czujesz tego?
to nie jest tak, że ja z nim tęsknie. mi jest go tylko brak ...
środa, 6 lipca 2011
nocne przemyślenia...
a na początek naszego rozstania naucz mnie delikatnie jak mam bez ciebie oddychać...
wyślij mu sms "kocham cię" i czekaj na reakcje. Jak będzie negatywna to napisz: " ja to do cb wysłałam? przepraszam.. tak mi głupio.. ", a jak będzie pozytywna to tylko się cieszyć i roztrzaskać telefon ze szczęścia
nie rób tego teraz... bo jest 3 w nocy, chociaż z drugiej strony to rano ten pomysł będzie najgłupszym na świecie.
wtorek, 5 lipca 2011
pimpa bimba srimba simba
ła łudźiu la, aj low ju bejbe
ła łudźiu la.. ju don't low mi...
-zakochałam się w nim...
- na chuj?
- no wiem, bez sensu...
ja ciebie, ty ją, ona siebie..
sobota, 2 lipca 2011
phi.. jest "bosko"..
świat jest absurdalny, więc wszystko sprowadza się do tego, żeby też być trochę absurdalnym
witaj w XXI w. gdzie objawem skrajnego " wariactwa" bądź też "szaleństwa" jest niepohamowany śmiech, a "ryzykiem" pójście na wagary.. och tak.. to wcale nie jest przesadzone..
witaj w XXI w. gdzie objawem skrajnego " wariactwa" bądź też "szaleństwa" jest niepohamowany śmiech, a "ryzykiem" pójście na wagary.. och tak.. to wcale nie jest przesadzone..
piątek, 1 lipca 2011
deszczu.. och mój kochany deszczu...
musiałam pójść po szczypiorek na ogródek.. założyłam kalosze, zapięłam buzę i wyszłam.. małe kropelki deszczu od razu spoczęły na mojej twarzy.. poszłam dalej i zahaczyłam głową o gałąź z której spadło kilka ogromnych kropel, które spłynęły mi po plecach. w tym momencie.. stojąc po kolana w mokrej trawie, czując chłód kropel, przenikliwość wiatru i ciemność wieczora przypomniałam sobie jak pocałował mnie w szyję, w nocy po burzy, gdy staliśmy na ławce, ja w jego bluzie, cała mokra..
poszłam po szczypiorek i postanowiłam, że nigdy więcej tego nie zrobię...
przeczytała wszystkie ich rozmowy w archiwum, nie było ich wiele.. woleli rozmawiać patrząc sobie w oczy i trzymając za ręce, obejmując się, przerywać zdania pocałunkami, on cudownie całował...
przeglądnęła rozmowy aby je skasować.. i nigdy do tego nie wracać.
poszłam po szczypiorek i postanowiłam, że nigdy więcej tego nie zrobię...
przeczytała wszystkie ich rozmowy w archiwum, nie było ich wiele.. woleli rozmawiać patrząc sobie w oczy i trzymając za ręce, obejmując się, przerywać zdania pocałunkami, on cudownie całował...
przeglądnęła rozmowy aby je skasować.. i nigdy do tego nie wracać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







