musiałam pójść po szczypiorek na ogródek.. założyłam kalosze, zapięłam buzę i wyszłam.. małe kropelki deszczu od razu spoczęły na mojej twarzy.. poszłam dalej i zahaczyłam głową o gałąź z której spadło kilka ogromnych kropel, które spłynęły mi po plecach. w tym momencie.. stojąc po kolana w mokrej trawie, czując chłód kropel, przenikliwość wiatru i ciemność wieczora przypomniałam sobie jak pocałował mnie w szyję, w nocy po burzy, gdy staliśmy na ławce, ja w jego bluzie, cała mokra..
poszłam po szczypiorek i postanowiłam, że nigdy więcej tego nie zrobię...
przeczytała wszystkie ich rozmowy w archiwum, nie było ich wiele.. woleli rozmawiać patrząc sobie w oczy i trzymając za ręce, obejmując się, przerywać zdania pocałunkami, on cudownie całował...
przeglądnęła rozmowy aby je skasować.. i nigdy do tego nie wracać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz