kupiła sobie butelkę najtańszego wina, i poszła do parku. jeszcze nie było późno gdy miała już totalną fazę. los zrządził, że on akurat poszedł do tego samego parku, gdy ją zobaczył samą na ławce, śpiewającą " gdy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie..." odwrócił się i poszedł w drugą stronę. zobaczyła to, i wydarła się za nim: -jesteś największym tchórzem, jakiego poznałam. nie wyrabiasz na zakrętach kurwa. później popłakała się, i przytuliła do pustej butelki..
aż głupio jej było pomyśleć, że taki chłopak jak on wybrał właśnie ją.
wiedziała, że coś jest nie tak.
ale nie było. było tak jak być powinno. ale się skończyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz