sobota, 14 kwietnia 2012

kiedy na to patrzysz, a to coś to chyba ja...

myślę, że zbyt łatwo przyszło mi bycie kimś, kogo w zasadzie nie znam. mam wrażenie, że gdzieś tam, albo tak w zasadzie zaraz obok jest ta dziewczyna która jest prawdziwą mną... a ja? ja to drugie coś... to tutaj tylko przeszkadza i wszystko rujnuje. nie dając szansy na nic dobrego. na coś co mogłoby mi w jakiś sposób pomóc wyregulować swoje emocje.
to już na zawsze w jakiś sposób będzie we mnie siedzieć. będą przychodzić te dziwne ukłucia na myśl o tym... o tym wszystkim co się działo. będę wracać do tych wspomnień i zastanawiać się co by było... gdybym tego wszystkiego nie spieprzyła. teraz? być może jest mi to na prawdę obojętne, może tylko udaję, żeby samą siebie do tego przekonać. może zawsze to było tylko udawanie, tylko po to, żeby poczuć życie. może sama już nie wiem, bo zatraciłam się w fantazjach wykreowanych w swojej głowie. sama je stworzyłam, ale wymknęły mi się spod kontroli, zaczęły żyć własnym życiem i zatruwać moje. przeistaczać jedno coś w drugie, nie rozumiejąc że normalnie tak się nie dzieje. ale dlaczego? może raczej: dlaczego nie? przecież nikt nie powiedział, że to zahacza o granice normalności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz